lata 20. lata 30…


5 sierpnia, 2013

Oglądając Rajd Barbórki przy ul. Karowej w Warszawie zazdrościłem mieszkańcom kamienicy na szczycie skarpy idealnej miejscówki. Po kilku latach pracownia Tarnowski Division otrzymała zadanie zaprojektowania mieszkania w tejże kamienicy, w dodatku na ostatnim piętrze.Moja zazdrość stała się jeszcze większa, …cóż za widok roztacza się z okien!

SONY DSC

Potem zacząłem przyglądać się bryle domu i detalom. Poznawać jego historię. To była bezsprzecznie jedna z najelegantszych przedwojennych kamienic Warszawy, Rita Hayworth przedwojennej architektury. Zbudowana w latach 1939-40 wg projektu Edwarda Seydenbeutela (Sułkowskiego) dla Towarzystwa Handlowo-Przemysłowego „Horacy Heller” SA. Zaraz na początku wojny została zagarnięta przez hitlerowców. Fasada ma piękne proporcje, oblicowana jest płytami piaskowca. Stalowo szklane bramy wejściowe, wyoblone balkony i wewnętrzna klatka schodowa z geometrycznymi przeszkleniami idącymi przez całą wysokość budynku od strony podwórka to pełen elegancji przedwojenny modernizm. Wiele z Art Deco ma współczesny nierdzewny pochwyt drzwi wejściowych. Nie wiem czy to kopia oryginalnego zniszczonego elementu czy współczesna twórczość ale muszę przyznać, że bardzo udana. Ładne są zewnętrzne balkony z bardzo niskimi balustradami. To także dzięki nim elewacja wydaje się tak proporcjonalna. (Balustrady znacznie odbiegają od norm współczesnych więc mieszkańcy ostatniego piętra postanowili we własnym zakresie bezsensownie je podwyższyć. A przecież mogli najzwyczajniej uciąć sobie nogi). To zdecydowanie była przedwojenna luksusowa kamienica dla konesera. Po wojnie rozłożyste apartamenty zostały przykrojone do socjalistycznych realiów. Widać jak resztki oryginalnych sztukaterii 'przechodzą’ przez ściany pojawiając się nagle w sąsiednim mieszkaniu. Okres powojenny na szczęście nie zniszczył wszystkiego co wartościowe. Pozostały oryginalne lastrykowe posadzki i schody, kute balustrady z drewnianymi pochwytami, skrzynkowe okna. Ogromne przeszklenia w prostych, nieregularnych stalowych ramkach wpuszczające do wnętrza niesamowite światło przez szyby o zróżnicowanej fakturze. To jeden z niewielu genialnych modernistycznych akcentów w dodatku zachowanych w oryginalnym stanie. Oczywiście, budynek aż prosi się o remont, zwłaszcza przestrzeni wspólnych. Kiedy się go doczeka? Nie wiadomo. Póki co na korytarzach straszą niedbale poprowadzone instalacje sanitarne, koszmarny szyb windowy pamiętający lata komunizmu, razi niespójność stylistyczna drzwi do lokali. Na elewacji umieszczono pamiątkowe tablice znanych osób, Jana Cybisa, Jana Marcina Szancera (dlaczego ludzie piszą Sznaucera???), Wojciecha Żukrowskiego. Z pewnością za jakiś czas pojawi się również tablica wybitnego reżysera Jerzego Skolimowskiego, który również upodobał sobie kamienicę na skarpie.