wspomnienie z Florencji


Luty 26, 2014

Po raz pierwszy byłem we Florencji w wieku 16 lat. Zaczytywałem się wtedy w powieści ‚Udręka i ekstaza’ bardzo sugestywnie opisującej życie i twórczość Michała Anioła Buonarroti. To właśnie od tego czasu mam fioła na punkcie włoskiego renesansu. A Michelangelo pozostał moim idolem do dziś.

 

Chodziłem uliczkami Florencji jak w transie. Duomo, Plac Signorii, Uffizi, San Lorenzo i Kaplica Medyceuszów, Galleria dell’Accademia, Ponte Vecchio itd… Byłem wszędzie. Jednak najbardziej z całego wyjazdu zapamiętałem jedno wydarzenie. Trafiłem do Casa Buonarroti. Zwiedzenie domu rodzinnego Buonarrotich było dla mnie oczywistością. W pewnym momencie musiałem skorzystać z toalety. Znalazłem małe pomieszczenie z charakterystycznym znaczkiem na drzwiach. Stare ściany, kamienna posadzka…wow! Sikałem w miejscu gdzie ok 500 lat wcześniej sikał geniusz renesansu. To było bardzo dziwne odczucie, które zapamiętam do końca życia. W tym roku nie trafiłem w to samo miejsce. Wiosna zawitała do Florencji już w lutym więc po prostu pospacerowałem sobie po mieście.