‚Salone del Mobile’ w trzy dni i umrzeć.


Maj 5, 2015

Latanie z Ryanairem bywa zaskakujące bardziej niż fabuła ‚Gry o Tron’. Można np zamiast planowej podroży do Warszawy polecieć do Barcelony jak ostatnio zdarzyło się nam podczas powrotu z targów w Mediolanie. Ale od początku …

SONY DSC

W tym roku do Mediolanu na ‚iSaloni’ pojechaliśmy większą grupą. Mediolan dla nas to 3 dni intensywnych spotkań ze znanymi i nieznanymi firmami z branży oświetleniowej i meblarskiej. 2 dni regeneracji i odkrywania tego pięknego miasta. Oraz 5 wieczorów spędzonych na jedzeniu pasty i pizzy, pasty i pizzy, pasty… I piciu wina. O włoskiej kuchni i winie nie ma co pisać, wiadomo, że są doskonałe. O relaksie – innym razem. A o targach proszę bardzo. Jeżeli przeznaczasz na zwiedzanie mniej niż 3 dni to prawdopodobnie jesteś kenijskim maratończykiem napędzanym najlepszym włoskim espresso. Tegoroczne targi były dla nas wyjątkowo rozczarowujące. Niczym Pamela Anderson bez makijażu. Na wszystkie 24 hale targowe, gdzie każda ma wielkość Radomia naliczyliśmy raptem kilka zaskakujących nowości. Prawdopodobnie tylko kilka z nich ma szanse na sukces rynkowy i pozostanie w pamięci na lata. Producenci mebli dość wyraźnie podzielili się na dwie grupy. Pierwsza grupa zauważyła przytomnie, że powraca duch lat 50 i 60. I wszyscy zgodnie i podobnie prezentują mebelki o lekkiej drewnianej konstrukcji, wycinane z kawałków drewna w fantazyjnych kształtach. Tapicerowane tkaninami w jasnych optymistycznych kolorach, bardzo często wzorzystymi. Kopie foteli, krzeseł i stołów sygnowanych przez świetną skądinąd pracownię Autoban, które od wielu lat sprzedaje Porada dziś widzimy na co trzecim stoisku.

 

Druga grupa producentów nie zauważyła, że czas się przesuwa i od trzech lat pokazuje nam wciąż te same produkty w identycznej kolorystyce i w podobnym przygaszonym anturażu. Kolory ziemi, zgaszone błękity, żółcienie – znacie to? Od czasu do czasu przyjemnie kłują oczy akcenty miedzi i mosiądzu w detalach – to trend, który stopniowo przebija się, podoba i ma szanse konkurować z opatrzonym chromem i niklem. O tej ciekawej tendencji napiszę w oddzielnym artykule.

Nawet tzw. Salon Satelicki, który zawsze był kopalnią pomysłów i pokazem talentów młodych projektantów w tym roku nie zaskakiwał. Tegoroczny odbywał się pod hasłem ‚Planet Life’. Jeżeli pierwszą nagrodę otrzymuje banalny projekt chińskiej grupy Xuberance zrealizowany przez drukarkę 3D to przyszłe targi prawdopodobnie będą pod hasłem ‚Planet Death’. O lampach można powiedzieć tyle, że były. Czasami jeśli nie ma nowatorskich produktów producenci nadrabiają efektownym stoiskiem. Tymczasem ekspozycje lampy podobnie jak mebli nie zaskoczyły nas ani designem stoisk ani ich zawartością. Nawet taki ‚rzeźbiarz światła’ jak Ingo Maurer ekspozycję miał nudną jak film z wesela.

 

SONY DSC

Piękną i jedną z większych ekspozycji pochwaliła się czeska Preciosa. Jej stoisko robiło wrażenie większe niż stoiska wszystkich popularnych producentów włoskich razem wziętych.

SONY DSC

Podsumowując – designu na targach designu w tym roku wiele nie znaleźliśmy. Zapewniam, że więcej ciekawego detalu i inspiracji znajdziecie na Cimitero Monumentale. W podobnych godzinach co targi otwarty jest cmentarz mediolański, który jest prawdopodobnie najpiękniejszym i najbardziej zaskakującym cmentarzem na ziemi. I z pewnością najbardziej inspirującym. Napiszę o nim wkrótce.

A Ryanair? Wracamy z Mediolanu zmienioną przez przewoźnika trasą. Przez Hiszpanię do Wwy. Nawet się nie zmartwiłem. Czekam sobie w Bergamo na lotnisku, siedzę na podłodze i piszę artykuł. Barcelona to będzie wdzięczny temat na kolejny post.

Szymon Tarnowski