projekt MA(I)NHATTAN


Marzec 4, 2014

Kawę z pewnością wypijecie lepszą na Orlenie niż w każdej z tysiąca niemieckich kawiarenek. To jednak żaden argument aby korzystając z odbywających się w mieście targów i wiosennej pogody projektant wnętrz nie mógł powałęsać się trochę po frankfurckich uliczkach.

„Dla wielu to tylko przystanek po drodze, dla innych wyłącznie miejsce pracy, do którego przyjeżdża się rano jak do wielkiego biurowca z kilkoma tysiącami drzwi i wind. Bo Frankfurt nad Menem to dla większości jedyne miejsce, w którym się ludzie zatrzymują, nocują, bywają, przesiadają, spotykają lub załatwiają interesy. Statystycznie blisko co 15 lat wymianie ulega cała ludność Frankfurtu. (…) poza tym Frankfurt to małe miasto. Dla niektórych na tyle małe, aby nonszalancko nazwać je ‚małą wioską przy lotnisku’. Lotnisko w dużym stopniu definiuje ‚krwiobieg’ tego miasta. Co minutę startuje tu lub ląduje jakiś samolot. Wrażenie metropolii wynika głównie z tego, co się tutaj dzieje, a nie z rozmiaru tego miasta. Nigdzie indziej w Niemczech na metr powierzchni miasta nie przypada tyle euro, dolarów, franków szwajcarskich lub jenów. Na każdym rogu jest jakiś bank lub siedziba jakiegoś ubezpieczenia. Banki wyglądają jak świątynie. Religie Deutsche Bank, Commerzbank, Citibank, BNP. Brakuje tylko piątej i byłby komplet najważniejszych monoteistycznych religii świata. Człowiek ma, wchodząc do nich, czuć ich potęgę i swoją małość. Tworzą unikalny skyline Frankfurtu. Podobny do Manhattanu w NY. Dlatego niektórzy nazywają Frankfurt „Mainhattanem”  (tekst Janusz L. Wiśniewski).

Jednak to nie wieżowce były celem mojego spaceru ale najstarsza część miasta. Późno wieczorem, przypadkiem, przed samym zamknięciem trafiłem do katedry. Trwał tam pokaz w konwencji ‚światło i dźwięk’ (sic!) O ile np. w Bolonii przy okazji targów Cersaie, projekty iluminacji wraz z muzyką wpisują się w anturaż starych kamienic i aranżację wnętrz renesansowych pałaców. To tutaj było zupełnie inaczej… Chrystus podświetlony ledami RGB patrzący na migoczące kółka, kropki i inne wzorki we wszystkich kolorach tęczy i kołyszący się na krzyżu w rytmie „look on the bright side of life”… no nie tak koledzy, nie tak. Atrakcyjny wizualnie projekt ale dość idiotyczny happening.

SONY DSC